czwartek, 16 kwietnia 2015

Rozmowa Dziennikarza z Stańczykiem

Siedząc dalej przed chatą usłyszałyśmy przez otwarte okno jednej z izb rozmowę dwóch osób: 
- "Zacz kto ?"
- "Błazen."
-"Wielki mąż!"
-"Wielki bo w błazeńskiej szacie; wielki, bo wam z oczu zszedł, błaznów coraz więcej macie, nieomal błazeńskie wiece; Salve, bracie!"

Zaciekawione zajrzałyśmy ukradkiem przez okno i zobaczyłyśmy Dziennikarza rozmawiającego z tajemniczym gościem ubranym w strój błazna. Nie chciałyśmy zostać zauważone, dlatego oddaliłyśmy się trochę i zaczęłyśmy się przysłuchiwać.
Dziennikarz żalił się, że coraz mniej ludzi chce działać w sprawach narodowych i że brakuje mu powoli pomysłów na odzyskanie niepodległości. Stwierdza, że pisze artykuły, które są "usypiające" dla społeczeństwa. Błazen widząc rozpacz Dziennikarza uważa tą rozmowę za spowiedź i  obwinia go, że zamiast działać ciągle narzeka i użala się nad błędami przodków. Oskarża mężczyznę, że sam pogrąża naród w żałobie i marazmie zamiast podnosić go na duchu i uświadamiać o jego potędze. Dziennikarz żałuje, że jego praca porywa polaków do walki ale usypia ich w bezczynności. 

Na tym rozmowa się kończy i słyszymy jak ktoś wychodzi z izby...









czwartek, 2 kwietnia 2015

Przybycie Chochoła i Widma

...Chwile po północy spotkaliśmy przerażoną Isię (córkę Włodzimierza Tetmajera ) . Opowiedziała nam że gdy odbyły się oczepiny ona bawiła się lampką w izbie obok i wtedy ukazał jej się niespodziewany gość . Według Isi był to Chochoł ,który pytał się jej kto zaprosił go na wesele oraz przepowiedział nadejście nowych gości . Gdy zapytałyśmy dziewczynki co zrobiła potem odpowiedziała , że przepędziła go na pole . 

Dla osób , które nie wiedzą Chochoł jest to krzak róży , owinęty na zimę , by nie zamarzł .

To jednak nie była jednorazowa sytuacja , gdyż chwile po rozmowie z Isią spotkałyśmy roztrzęsioną Marysię Mikołajczykówne siedzącą przed chatą .
Opowiedziała nam historię o swoim byłym narzeczonym Ludwiku de Laveaux , który wyjechał do obcego miasta pozostawiając ją samą , a później zmarł na gruźlicę . Wyznała nam również , że chwile przed naszym przybyciem ukazało jej się jego widmo , które przypomniało , że miała go poślubić. Na początku pytała się o jego miejsce zamieszkania i żaliła się ,że bardzo długo na niego czekała .  Marysia zorientowała się , że jest to zjawa , ponieważ wiało od niego chłodem i sam powiedział jej że należy już do innego świata . Opowiedziała nam że w tym momencie się rozpłakała i chciała dowiedzieć się gdzie znajduje się jego grób. Widmo poprosiło ją aby przestała płakać i zaczęło wspominać dawne czasy gdy stali w sadzie pod gruszą . Zabrał Marysię do tańca . Po chwili  odepchnęła go od siebie , ponieważ poczuła bijący chłód od zjawy . Wtedy ujrzała go po raz ostatni .

Po lekkim dreszczyku emocji jesteśmy ciekawe dalszego przebiegu wesela i zastanawiamy się czy zjawią się jeszcze jacyś nowi goście ...